choreografia: Hanna Strzemiecka
współpraca: Grupa Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej
scenografia: Leszek Strzemiecki
muzyka: Dave Douglas, Louis Scalvis, Anne Eisensee, M. Hudelmayer, S. Mohr
efekty dźwiękowe: Marek Zarzycki
wykonanie: Sylwia Tuchanowska-Wolszczak, Beata Pałka, Anna Żak, Ryszard Kalinowski, Wojciech Kaproń
Czas: 45 min. premiera: lipiec 2002 r.


Spektakl został zrealizowany na zamówienie dyrektora Muzeum Marca Chagalla w Witebsku. Premiera odbyła się w lipcu 2002 roku w Witebsku na Białorusi podczas Międzynarodowego Festiwalu - Dni Chagalla w ramach obchodów 115 rocznicy urodzin twórcy.

Choreografia, powstała z inspiracji twórczością Marca Chagalla, jest próbą odtworzenia atmosfery dzieł artysty. Kluczem do wykreowania nielinearnej dramaturgii przedstawienia była bliska artyście idea, odchodzącego wraz z dzieciństwem, świata cyrku. Motywy kwiatów, zwierząt, akrobatów i zabaw służą do stworzenia obrazów, w których fantazja przeplata się z nostalgią i samotnością. Zdaniem wnuczki artysty Meret Meyer Graber spektakl jest jednym z bardziej interesujących i oryginalnych prac na temat życia i twórczości Chagalla.

"Poruszający spektakl, pełna sala, owacje na stojąco".

Biuletyn Muzeum Marca Chagalla w Witebsku.

"Jeśli tworzy się spektakl inspirowany twórczością Marca Chagalla, to podstawowym problemem staje się to, czy nieść on będzie taką dawkę poezji jaką zawiera malarstwo geniusza z Witebska. "Akrobaci..." są nią przesyceni niemal w każdej cząstce. Odnajdziemy tu echa "Urodzin" z 1915 r., "Trzech akrobatów" z 26 r., "Kochanków w bukiecie" z 1930 i obrazów ostatnich: "Komediantów" i "Wielkiego cyrku" (68) czy "Wielkiej parady" (79/80). A po świecie wspomnień męża przechadza się "Bella w białym kołnierzyku" (1917), świeci błękitny księżyc, działa baśniowa wizja (świetna scenografia Leszka Strzemieckiego), tancerze fruwają... Istna magia".

Andrzej Molik, "Kurier Lubelski", 13.11.2002 r.

"... twórcy (...) stworzyli własną wizję chagallowskiego świata. Na scenie mijają się ludzie tak, jak mijają się ludzkie czasy, tak jak nawarstwiają się wspomnienia, krążą w przestrzeni - i nie wiadomo, czy spotkania między nimi są przypadkiem czy koniecznością".

Grzegorz Józefczuk, "Gazeta Wyborcza - Lublin", 13.11.2002 r.