I znów, i jeszcze raz

choreografia:
Ryszard Kalinowski
wykonawcy: Beata Mysiak, Wojtek Kaproń, Ryszard Kalinowski
muzyka: Amon Tobin, Piotr Kurek
produkcja: Lubelski Teatr Tańca, Centrum Kultury w Lublinie
czas: 45 min
premiera polska: Gdańska Korporacja Tańca, 26.08.2006
premiera lubelska: Centrum Kultury w Lublinie 29.09.2006

 

W każdym z nas jest coś, czego nie lubimy, czego się wstydzimy i co daje znać o sobie, gdy tego nie chcemy. Próbujemy jednak po raz kolejny, i znów, i jeszcze raz, mając nadzieję na zmianę, na sukces. Próbujemy na różne sposoby jednak znów docieramy do miejsca, z którego wyszliśmy, znajdując pozorny spokój do czasu aż spróbujemy ponownie…

 

„W „i znów, i jeszcze raz” nie znajdziemy ruchu pod publiczkę, łatwych rozwiązań, nie ma też perfekcyjnego ruchu. Każde poruszenie jest po coś, dopełnia historię. To męska, autorska wizja świata, w którym, nawet dgy człowiek bardzo chce zadziałąć inaczej, i tak kolejny raz zachowuje się tak samo. To głęboki spektakl o próbie miłości”

Bartłomiej Miernik, Teatr nr 1/2007

 

„Wyrazistość w przekazie tancerzy, oryginalność, współgranie wszystkich elementów teatralnych - tak można mówić o "I znów, i jeszcze raz" Lubelskiego Teatru Tańca. Od pierwszej sceny zalotów dwóch mężczyzn do jednej uwodzącej gestami kobiety wyraźny był i temat, i styl tancerzy. W pędzącym wokół sceny kręgu tworzonym przez aktorów widziałam ludzi, którzy bez opamiętania dążą do doskonałości w różnych dziedzinach życia. Urzekała energia tancerzy, a choreograficzna propozycja wykładu na temat psychiki człowieka przypominała o możliwościach teatru ruchu."

Agata Kirol, Gazeta Wyborcza - Trójmiasto nr 201, 29-08-2006


Czy można tańcem wyrazić stany duszy? Działający w Centrum Kultury Lubelski Teatr Tańca dowiódł, że tak.
Najnowsza produkcja teatru, "I znów, i jeszcze raz", (premiera odbyła się w piątek), to najdłuższy i najbardziej rozbudowany ze stworzonych do tej pory spektakli w choreografii Ryszarda Kalinowskiego. Trójka bohaterów poszukuje ratunku dla swojej duszy. Beata Pałka, Wojciech Kaproń i sam choreograf są absolutnie bezbłędni w przekazie tanecznym, świetni zarówno w najbardziej pociągających sekwencjach lirycznych, jak i w tych dynamicznych, oddających momenty kryzysu. Pokazują zadeklarowaną pogoń za odmianą i dążeniem - i znów, i jeszcze raz - do samonaprawy. Ich precyzyjny taniec otwiera ogromne skojarzeniowe przestrzenie i równie duże pola do interpretacji, bo każdy toczy tu swoją fascynującą, psychologiczną grę.
Taneczne poszukiwanie doskonałości, sensu życia i miłości to wielki sukces wykonawców i choreografa. Z tego spektaklu można wyjść bogatszym w drążące myśli i ważne pytania.

Andrzej Molik, Kurier Lubelski