choreografia: Hanna Strzemiecka
współpraca: Grupa Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej
muzyka: set fire to flames
realizacja wideo: Andrzej Rusin
wykonanie: Beata Mysiak, Anna Żak, Ryszard Kalinowski, Wojciech Kaproń
czas: 50 min.
premiera: marzec 2004 r.

 

"Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!"
Witold Gombrowicz


Przenikająca wszystko energia stwarzająca popycha podmioty i przedmioty do różnorodnego działania: od poddania się jej, poprzez poznawanie i burzenie zastanego, aż do stwarzania nowego. Każde osobne JA w otoczeniu innych JA usiłuje nadać sens tym działaniom i relacjom, w których raz rodzi się piękno, porządek i niezależność, a innym razem szpetota, chaos i ograniczenie. W "plepleJAdach", podobnie jak w dziełach Gombrowicza, pojawiają się stylizacje biograficzne i filozoficzne, momenty liryczne i dramatyczne, a także absurdalne żarty. Wszystko istnieje obok siebie na równych prawach.

"plepleJAdy nie są prostą inscenizacją Gombrowicza, lecz raczej zapisem - świadomie nieuładzonym, bo takie właśnie są Dzienniki - skojarzeń i impresji autorki choreografii na temat jego twórczości. A jednocześnie jest to otwarcie przed odbiorcą furtki do wkroczenia w sferę własnych asocjacji... Obszar owych asocjacji jest bardzo rozległy, od Ferdydurke po Ślub, ale dla mnie dziełem najbardziej współbrzmiącym ze spektaklem plepleJAdy jest Kosmos. Obydwa te utwory łączy wspólna idea poszukiwania własnego JA w otaczającym nas chaosie (...) oryginalne pomysły inscenizacyjne (świetne wykorzystanie techniki video na ekranie zbudowanym z ciał tancerzy) i choreograficzne Hanny Strzemieckiej są wspaniale realizowane przez wykonawców..."
Andrzej Z. Kowalczyk, "Nasze Miasto", 19 marca 2004 r.

"Przełożenie intelektualnego Gombrowicza na język teatru tańca zdaje się przedsięwzięciem niemożliwym, tym bardziej wyłożenie jego filozofii czy teorii sztuki. Ale inspiracje są możliwe. I - jak się okazuje w tym spektaklu - mogą być bardzo interesujące. Widz przyporządkowuje przedstawieniu Gombrowiczowską ideologię formy, odnajdzie absurdy i - być może - rozwiąże zagadkę tytułu plepleJAdy... Wykonawstwo jest niemożliwie perfekcyjne, dyspozycja aktorów zapiera dech".
Ewa Dziedzic, "Dziennik Wschodni", 17 marca 2004 r.